Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/nihilio.pod-odwaga.lebork.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
74

mężczyzny do mimowolnej reakcji. Diaz zacisnął zęby, walcząc z

74

celu. Nasze ubrania są mokre, a wspominane jaja tak mi się skurczyły
że jego działania nie powodowały żadnej zmiany w uczuciach Milli.
nogach, we wszystkich końcówkach nerwowych. Diaz poruszał się
nadziei. Czy mogę cię o coś prosić?
płynęła wąwozem przecinającym górę, po obu stronach potoku
Milla zastanawiała się przez chwilę nad tymi słowami. Nagle
że jego działania nie powodowały żadnej zmiany w uczuciach Milli.
nieszczęsny wyrok. Wygrałaby w sądzie, jej sprawa była zbyt znana,
an43
an43
świetlicy - Robię popcorn, mam jeszcze jedną paczkę. Chcesz trochę?
Diaz milczał, rozważając coś w ciszy. Wreszcie pokręcił głową.
centymetr i przez szparę spojrzało na nich ciemne oko. Jego
zabranej twoim kumplom, tylko kilku odpowiedzi.

– Mówię o strzelaninie, Bentz. Departament zawarł ugodę z rodziną Valdezów, ale nie

korytarz. Na jednym jego krańcu kryły się schody przeciwpożarowe. Spojrzał w drugą stronę
– Nie potrzebuję opieki, jasne? Mieszkam w tym domu niemal od urodzenia. Sporą z tego
Montoya domyślał się, że policja już pytała o Fernanda, więc wolał nie rzucać się w oczy.
odgrażał się, że oskarży ją o przyczynienie się do śmierci dziecka. W dodatku miała problemy ze zdrowiem psychicznym. Naprawdę trudno nie zauważyć, że Caitlyn Bandeaux jest w samym centrum całej tej sprawy. Trzeba się tylko dowiedzieć, jaką odegrała rolę. To był długi tydzień. Ale już się kończył. Dzięki Bogu. Amanda wcisnęła pedał gazu i nieduży kabriolet wyrwał do przodu, mijając szybko bagna, gdzie w wysokiej trawie brodziły białe czaple, a w mętnej wodzie czaiły się krokodyle. Wiatr targał jej włosy. Napięcie spowodowane pracą i całym tym bałaganem z Joshem Bandeaux powoli ją opuszczało. Zmieniła bieg i wyprzedziła faceta w bmw, co dodało jej animuszu. Za to jego zamurowało. Spojrzała w tylne lusterko i uśmiechnęła się szeroko do siebie, Ian będzie dzisiaj w domu, a ona coś ugotuje. Coś z homarem, mąż uwielbia homary. I do tego chrupiące francuskie pieczywo. I wino. Dobrze będzie go zobaczyć, pomyślała, wypatrując zjazdu z autostrady. Jej małżeństwo nie było idealne, Ian był takim samym głupkiem, jak inni faceci, ale i z nią niełatwo było żyć. Dzisiaj jednak wybaczyła mu wszystko. Zmieniła pas, żeby zjechać z autostrady, i przed skrętem nacisnęła hamulce. Nie zadziałały. Wzięła głęboki wdech. Adrenalina buzowała jej w żyłach. Jeszcze raz nacisnęła pedał, zakręt zbliżał się z zawrotną prędkością. - Cholera! - Zmieniła bieg, nacisnęła niesprawne hamulce, zjechała na pobocze. Samochód wyrywał się jej spod kontroli. Mocując się z kierownicą, minęła znak stopu, z piskiem wpadła w zakręt i zjechała na przeciwny pas. Serce waliło jej jak oszalałe. Na szczęście nikt nie jechał z naprzeciwka. - Boże, pomóż. - Z całych sił pociągnęła hamulec ręczny i zmieniła bieg. Samochód zjechał z pobocza, stoczył się z pagórka prosto na drzewo, które mijała codziennie w drodze do pracy. Zebrała się w sobie. Zaraz się to stanie, pomyślała z furią, trzymając mocno kierownicę w oczekiwaniu na zderzenie. To jedyne drzewo w pobliżu szosy. Nieduże. Na pewno przeżyję, powiedziała sobie. Jeśli tylko nie uderzę centralnie. Bum! Szarpnęło samochodem. Rzuciło ją do przodu, głową uderzyła w kierownicę. Pas bezpieczeństwa naprężył się gwałtownie. Szyba potłukła się, metal powyginał. Za oczami poczuła silny ból. Jęknęła i spojrzała w popękane lusterko wsteczne, gdzie wydawało jej się, że widzi... zbliżającą się kobietę, kobietę, którą znała. Potem ogarnęła ją pustka, żadnej kobiety, żadnego bólu, nic, tylko czarna otchłań utraconej przytomności. Rozdział 18 Zdaje się, że ktoś majstrował przy hamulcach - powiedział przez telefon zastępca szeryfa Fletcher. - Mechanik obejrzał już pobieżnie podwozie sportowego samochodu Amandy Drummond, stojącego teraz na naszym parkingu, gdybyś chciał mu się przyjrzeć.
Ale widział jedynie fale i skrawek plaży.
dzwonił. To tylko głupi kawał, zadzwonił ktoś, kto wiedział, że Bentz pojechał do Kalifornii,
tutaj. Tędy schodziliśmy na plażę, przy Devil’s Caldron, pamiętasz?
– Świetnie. Najpierw zrobię kopie, potem dam ci oryginały. Niech je powiększy,
I ten ktoś nie chce, aby o tym wiedziała. I nie życzy jej dobrze.
wystarczająco blisko, nie chciał go spłoszyć.
do baz danych, ktoś szanowany w Parker Center, kto poprzez Jonasa Hayesa dowie się, jak
– Rick, ratunku! – wołała.
– Nieważne. Interesuje mnie, czy to ta sama kobieta.
Lorraine Newell wiedziała, że już po niej.
Widziałem dokładnie to samo, co kamera. – Mierzył Bentza podejrzliwym wzrokiem,

©2019 nihilio.pod-odwaga.lebork.pl - Split Template by One Page Love